Jarosławiec
Pierwszy dokument ze znajdujących się w stanie szczątkowym akt dotyczący latarni w Jarosławcu datowany jest 11 czerwca 1818 roku. Zwraca się w nim uwagę na liczne awarie statków, które miały miejsce w okresach późnej jesieni w rejonie Darłowa i Łeby. Pismo szczególnie podkreślało fakt, że wszystkie katastrofy wydarzały się przede wszystkim nocą; w związku z tym postulowano budowę latarni morskiej na najbardziej wysuniętym w morze przylądku obok wsi Jarosławiec.
W lutym 1820 roku inspektor budowlany ze Słupska przedstawił rysunki konstrukcyjne zaprojektowanej przez siebie latarni oraz kosztorys robót. Zgodnie z przedłożonym projektem wieża miała być konstrukcją drewnianą o wysokości 52 1/2 stopy (16,3 m). Lampę Arganda z 2- do 3-calowym cylindrem zamierzano umieścić w obudowie o kwadratowej podstawie (2X2 stopy ) i 3 stopy wysokiej. Aparatura miała być podciągnięta w górę pod daszek przy pomocy ręcznej windy. Projekt ten nie został jednak zrealizowany.
Następny projekt przedłożony został w maju 1827 roku. Jak wynika z opisu, miał to być budynek murowany, o wymiarach w rzucie 33 X 28 stóp (10,2 m X 8,7 m) i wysokości 11 stóp (3,4 m), usytuowany w odległości 11 m od prawie 30 m wysokiego brzegu klifowego.
Ciekawe problemy wiążące się ze sprawą budownictwa latarń na, naszym wybrzeżu, a wynikłe przy rozpatrywaniu projektu budowy latarni jarosławieckiej, ujawnia protokół spisany 28 października 1827 roku w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w Berlinie przez specjalną komisję, w skład, której wchodził sam Karol Fryderyk Schinkel (1781-1841), mistrz pruskiego klasycyzmu, budowniczy m.in. latarni morskiej w Arkonie. Protokół ten stwierdza m.in.:
„[...] na nowo projektowanej latarni należy zainstalować światło przerywane, gdyż leży ona prawie w jednej strefie z latarniami Arkona i Rozewie, które mają światło stałe. W ten sposób żeglarze płynący ze wschodu, z zachodu lub też biorący kurs z wyspy Bornholm na południe, łatwo będą mogli odróżnić znane im stałe światło obu wymienionych wyżej latarń od nowego, przerywanego w Jarosławcu, rektyfikując ewentualnie swój kurs. Po to jednak, aby statek, który przeoczył jedno z owych stałych świateł, albo też statek, który dryfując zszedł ze swojego kursu, odróżnić mogły wyraźnie projektowane światło od przerywanych świateł na Helu lub Christiani, należy w Jarosławcu dać charakterystykę światła odmienną od wyżej wspomnianych. Światło blaskowe na Helu zmienia się co pół minuty. Charakterystyka światła w Christiani nie jest nam znana, lecz można tego łatwo dowiedzieć się od marynarzy [...]
Maszynę dla światła blaskowego należy skonstruować tak, aby blaski nie wprowadzały w błąd żeglarzy. Najprościej będzie wykonać to w ten sposób, żeby, podobnie jak na Helu, obracało się samo światło. W związku z tym lampy należy rozstawić w ten sposób na obwodzie podstawy, aby utworzyły się interwały bez światła. Na Helu dla obrotu podstawy zmontowano drogi mechanizm zegarowy. Nam się, jednak wydaje, że lampy obracać może z powodzeniem zaproponowana w przedłożonym projekcie maszyna linowa z ciężarkiem. Maszynę tę należy jednak założyć nie pod podłogą laterny, lecz na belkach konstrukcji dachowej. Pionowe lub kołowe ruchy ekranu, zaciemniającego światło, powodują większe tarcia, jak również to, że należałoby przeciąć podłogę lub sufit, co osłabiłoby konstrukcję budynku.
Alternatywę zainstalowania dwóch świateł obok siebie albo też nad sobą odrzucamy, gdyż pociągnęłoby to za sobą budowę drugiego budynku, albo budowę budynku wyższego, a w każdym razie założenia drugiego światła. Podrożyłoby to znacznie koszty budowy i utrzymania. Dla żeglarzy światła te nie byłyby zresztą zawsze jednakowo widoczne.