Od Starożytności do Końca Czasów Nowo-Żytnych
Stosunkowo duże możliwości techniczne w dziedzinie budowy statków nie mogły być w starożytności w pełni wykorzystane, a to ze względu na słaby rozwój wiedzy żeglarskiej. Wobec braku map i przyrządów nawigacyjnych żeglowano niemal wyłącznie wzdłuż brzegów, aby nie tracić z oczu jedynej pewnej podstawy orientacyjnej, jaką był stały ląd. Z zapadnięciem nocy, wobec groźby zbłądzenia w ciemność: lub rozbicia się o skały, żeglugę przerywano. Załoga wychodziła na brzeg, gdzie przy ogniskach gotowano posiłek i układano się do snu. Gdy tylko odważono się wypłynąć nieco dalej w morze i przed zapadającym zmrokiem nie zdołano powrócić do macierzystego portu lub przystani, ludzie na lądzie zapalali ognie, wskazując bezpieczną drogę powrotu. Należy przypuszczać, że gdy zapowiedziany był jakiś statek albo też cała flota, palono w oczekiwaniu na żeglarzy ogień przez kilka nocy. Nie były to jednak ognie palone systematycznie.
Pierwsze ognie stałe, o których wiemy już z całą pewnością, to ogniska przy wejściu do P i r e u s u, antycznego portu Aten, umieszczone tam około roku 400 p.n.e. Palono je na specjalnie zbudowanych kolumnach. Podobne ognie płonęły również w Munychii.
Najsłynniejszą z latarń starożytnych była jednak latarnia na wyspie F a r o s. Dokładny opis tej latarni, którą zaliczamy do siedmiu cudów świata starożytnego, przekazali nam pisarze i geografowie arabscy: Abu Abdallach Mohamed ben Mohamed el Edrisi żyjący w latach 1099-1164, Albufeda (1273-1331) oraz Ibn Battuta, który w 1326 roku zwiedzał aleksandryjski „faros" już jako ruinę. Położenie portu aleksandryjskiego na płaskim pustynnym brzegu, gdzie brak było jakichkolwiek punktów charakterystycznych, niezbędnych do nawigacji, wymagało oznakowania, tym bardziej, że przed Aleksandrią rozciągają się różne rafy i wysepki, z których wyspa Faros jest największa.
Historyk żydowski Józef Flawiusz (37-103 p.n.e.) opisuje wejście do portu aleksandryjskiego: