Służba i Życie na Latarni
Służba i życie na latarni morskiej kształtowały się różnie w zależności od stosunków społecznych i postępu technicznego. Jakże inna była funkcja latarników w starożytnym Egipcie - gdzie na szczyt wysokiej, aleksandryjskiej wieży trzeba było dostarczyć ogromne ilości drewna - od współczesnej latarni morskiej, włączanej i wyłączanej zdalnie przy pomocy fal radiowych. Inaczej wyglądało pilnowanie nie osłoniętej przed sztormowym wiatrem, śniegiem i deszczem węglowej blizy od przycinania knotów w oszklonej laternie. Jedno wszakże pozostało latarnikom wszystkich epok wspólne - obowiązkowość. Światło, niezależnie od trudności technicznych, warunków atmosferycznych, ba - nawet przeżyć osobistych latarnika, musi się palić.
W połowie 18 stulecia w cieśninach duńskich paliły się od 1 kwietnia do 1 listopada trzy ognie: Skagen, Lessoe i An-holt. Każdy z przepływających tamtędy statków opłacał za utrzymywanie tych ogni 4 talary. Żeglarze często wnosili skargi, twierdząc, jakoby światła umyślnie nie były zapalane, aby po spowodowaniu awarii statku latarnicy mogli podzielić się łupem. W rzeczywistości jednak sosnowe drewno, palone na nie osłoniętej platformie, szczególnie przy deszczowej pogodzie, mogło być słabo widoczne. Niemniej jednak latarnicy obserwować musieli sąsiednie ognie i raz w tygodniu składać meldunek o poczynionych spostrzeżeniach. Latarnik, który nie zapalił światła we właściwym czasie, lub nie podtrzymywał ognia, skazywany był na karę dożywotniego więzienia, nawet jeżeli nie nastąpiła żadna awaria i nikt nie poniósł szwanku na zdrowiu lub też nie utracił majątku.
Życie latarników ujęte zostało następnie w ścisły regulamin, będący jednocześnie instrukcją obsługi. A oto dla przykładu najważniejsze postanowienia instrukcji, dla szkockich latarników, pochodzącej z 1847 roku: