Wineta
Gdzieś u ujścia Odry na Bałtyku kwitł przed tysiącem lat wielki i bogaty port Słowian - Wineta. Mieszkańcy Winety utrzymywali stosunki handlowe z całym nieomal Starym Światem, do Indii i Chin włącznie.
Dzięki temu doszli do ogromnych bogactw i znaczenia, stając się najwybitniejszym emporium handlowym na Bałtyku. Wskutek niezmiernej pychy mieszkańców oraz niechęci wobec chrześcijaństwa, z Bożego rozkazu - tak chce legenda - miasto zostało zalane przez morze i do dziś pozostaje na jego dnie.
Atrakcyjna legenda Winety rozrosła się do niespotykanych rozmiarów i od kilku wieków stanowi przedmiot licznych badań i sporów naukowych. Powszechnie znana nazwa „Wineta" nie jest jedyną. Adam z Bremy określa ją jako „Jum-ne", inny kronikarz używa nazwy „Jumneta", z czego powstała wreszcie „Wineta". Niektórzy, na podstawie sag skandynawskich, przypuszczają, że jest to „Jomsborg". Najnowsze badania wykazują, że chodzi tu o miasto Wolin.
Największą jednak osobliwością Winety była latarnia morska. Dowiadujemy się o tym z przekazów Adama z Bremy, zamieszczonych w II księdze rozdz. XXII jego kroniki Des-criptio insularis Aąuilonis, pochodzącej z 1074 roku. Z uwagi na doniosłość tego przekazu odnośny fragment przytoczono w oryginalnym brzmieniu: ,,[...] Ibi est OUa Vulcani, quod incolae Graecum ignem vocant, de quo etiam meminit Soli-nus [...]", który w tłumaczeniu brzmi: „[...] Znajduje się tam garnek Wulkana, który mieszkańcy nazywają ogniem greckim, jak to również wspomina Solinusz [...]".
Wiele istnieje hipotez co do znaczenia zwrotu OUa Vulcani. W pierwszym rzędzie nasuwa się przypuszczenie, że OUa Vul-cani, zwany przez mieszkańców ogniem greckim, to łatwo zapalna, eksplozywna mieszanka saletry, siarki, węgla, smoły i żywicy, używana przez Greków w walce z nieprzyjacielem, przede wszystkim jako granaty zapalające. Konrad L e-v e z o w przypuszcza, że mieszkańcy Winety mieszankę tę otrzymywali z Grecji za pośrednictwem Rusów, w starannie zamkniętych garnkach, co wskazywałoby na bardzo ścisłe związki handlowe z Bizancjum.